Jabłka smażone na zimę

O tym, że pokochałam szarlotkę już pisałam. Zimy bez niej nie przeżyję. Dlatego wolałam się zabezpieczyć. Co prawda dłonie do dziś bolą mnie od obierania jabłek, ale coż to, w obliczu 10 litrowych słoików, zasilających kolejną piwniczną półkę. Rodzinnie przerobiliśmy dwie pełne siatki spadów. Teraz tylko degustacja.

A poniżej podaję najprostszy, jaki znam, sposób na zamknięcie jabłek w słoiku. Doprawiam je dopiero znając ich przeznaczenie, cynamom, cytryna, goździki. Podczas smażenia dodaję tylko cukier.

Słoiki ze smażonymi jabłkami
Składniki: 
  • jabłka - dowolna ilość i gatunek
  • cukier - ilość wedle upodobań, u mnie są to 2-3 łyżki na kilogram owoców

 

 

 

Jabłka umyć, obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić w ćwiartki. Zetrzeć na tarce z grubymi  lub małymi oczkami. Moje jabłka wylądowały w maszynce do mięsa z wymienialnymi końcówkami.  Starłam je na drobniejszych oczkach, bo szybciej miękną. Jabłka kilka minut smażyć aż będą miękkie, dodać cukier do smaku i wrzące przekładać do wyparzonych słoików. Zakręcić wyparzonymi zakrętkami, odwrócić do góry dnem i tak pozostawić do wystygnięcia. Z doświadczenia wiem, że pasteryzowanie nie jest konieczne, bo jabłka trzymają się całą zimę.   Wykorzystuję je do szarlotki, naleśników i ryżu.

Z dwóch pękatych reklamówek wyszło 10 litrów przetworów.
 

Średnia: 3 (głosów: 3)

Odpowiedzi

Portret użytkownika Emilia Małgorzata Nowacka

No to niedziela zaplanowana :) Mój mąż z dzieckiem, a ja biorę się za jabłka:)

Portret użytkownika anka

A dużo będzie tego przetwarzania? Najgorsze jest obieranie, na to żadna maszyna nie zaradzi...ale pewnie masz takie urządzenie jak ja, do mięsa i nie tylko, taki zelmer...wtedy szatkowanie to bajka. Do tego głośna muzyczka...miłej niedzieli życzę:)

Portret użytkownika Emilia Małgorzata Nowacka

Pewnie będę jabłka robiła ratami, na niedzielę zaprosiłam teściów na obiad, także będę miała mało czasu, ale zrobię z 3 kg między szykowaniem obiadu. Mam maszynkę do mięsa Zelmera, ale nigdy jej nie wykorzystywałam do jabłek. Ja jabłka po obraniu dzielę na mniejsze kawałki i duszę, a potem tłuczkiem do ziemniaków je rozdrabniam. Wtedy co prawda są kawałki jabłek, ale ja takie lubię.
Pozdrawiam

Portret użytkownika ifcia

Potwierdzam również z własnego doświadczenia, że tak przygotowane jabłka potrafią przetrwać niejedną zimę.

Portret użytkownika Anna Marasek

3 kg w trakcie przygotowań do obiadu, nieźle, mnie by się to raczej nie udało...:))
Dzięki Ifcia:) serdeczności - Anka